Artykuły

Co piszczy (i zgrzyta) w "Polskim Ładzie"

 

Na stronie rządowej podatki.gov.pl jest zakładka poświęcona zmianom planowanym w ramach "Polskiego Ładu". Liczyłam na opis konkretnych rozwiązań. Zastałam stek bzdur i hasła propagandowe. I z przerażeniem stwierdziłam, że większość Polaków nie jest w stanie tych treści zweryfikować.

Poniżej zamieszczam fragment skopiowany z strony podatki.gov.pl (czarny druk) i moje komentarze (czerwona czcionka). 

 

Na zmianach podatkowych Polskiego Ładu skorzysta niemal 18 mln Polaków

– najmniej zarabiający, rodziny z dziećmi i emeryci. Dzięki podwyższeniu kwoty wolnej od podatku do 30 tys. i podniesieniu drugiego progu podatkowego do 120 tys. w kieszeni większości podatników zostanie więcej pieniędzy.

Nie wiem, jak rząd wyliczył ilość osób, które skorzystają na zmianach. Być może tak samo, jak szacował ilość samochodów elektrycznych, które wyprodukujemy i ilość mieszkań, które zostaną wybudowane. Nie wiem, czy do beneficjentów zmian zaliczył samych podatników, czy również ich rodziny. Tak czy inaczej, zgadzam się, część osób o niskich dochodach skorzysta na zmianach. Na krótko. Zmiana zasad obniżania podatku z procentowego na kwotowy spowoduje, że wraz z inflacją korzyść ze zmian będzie coraz mniejsza, a w niedalekiej przyszłości wszyscy zapłacimy więcej podatku. Ci o niskich dochodach też.

Nowy system podatkowy będzie bardziej sprawiedliwy – podatki będą płacone przez obywateli proporcjonalnie – bez względu na wysokość zarobków. Tym samym tworzymy podatkowe fair play - wyrównujemy zasady opodatkowania dla każdego mieszkańca Polski. Do tej pory system bardziej obciążał osoby o niskich zarobkach niż te o wysokich.

To bzdury. Większość podatników, czy to przedsiębiorców czy pracowników, przy wysokich dochodach płaci wysokie podatki. Tymczasem osoby najniżej zarabiające nie płacą podatku wcale lub płacą podatki bardzo niskie. Osoby z wyższymi dochodami płacą zdecydowanie więcej, nie tylko kwotowo, ale i procentowo. Niższy procent podatków płacą tylko osoby o najwyższych dochodach, przekraczających 0,5 miliona, jak możemy przeczytać tutaj

„W 2017 r. skorygowane obciążenie podatkowo-składkowe brutto Polaków zarabiających mniej niż 30 tys. zł rocznie wyniosło 24 proc., dla zarabiających między 30 a 50 tys. wskaźnik ten wyniósł 29,9 proc., osoby o dochodach między 50 a 100 tys. zł musiały oddać państwu 32,9 proc. zarobionych pieniędzy. Zarabiający między 100 tys. a pół mln zł rocznie rozliczyli z fiskusem 31,7 proc., natomiast najbogatsi, którzy zainkasowali więcej niż pół mln zł rocznie, oddali w podatkach i składkach jedynie 21,7 proc” – czytamy. 

Pomijam przyczyny, dla których osoby o milionowym dochodzie płacą „jedynie” 21,7 procent podatku. Zwracam tylko uwagę, że taki podatnik wpłaca do budżetu ponad 200 tys. zł rocznie. A korzysta z dóbr sfinansowanych podatkami tak samo, jak osoba, która podatków nie płaci wcale. Na czym więc ma polegać bardziej sprawiedliwe wyrównanie zasad opodatkowania, zapowiadane przez rząd?

Dla ponad 23 mln Polaków zmiany podatkowe będą korzystne lub neutralne

Przykłady (pracownicy na etacie/emeryt):

  • Kasjer zarabiający 3 tys. zł, zyska na reformie ok. 1 840 zł w ciągu roku.
  • Pracownik fizyczny zarabiający 4 tys. zł, zyska ponad 1 360 zł w ciągu roku.
  • Księgowa zarabiająca w firmie 5 tys. zł, zyska ponad 560 zł w ciągu roku.
  • Emeryt otrzymujący emeryturę w kwocie 3,2 tys. zł zyska ok. 1 600 zł rocznie

Wydaje się, że przykłady obrazują dochody przeciętnego Polaka. Jednak podane zarobki to kwoty brutto. Czyli to, co figuruje „na pasku”, a nie to, co pracownik dostaje na konto. Najlepiej zarabiająca w przykładzie księgowa (he, he), z pensją 5 tys. zł., „na rękę” dostaje 3613,00. Zyska na zmianie około 40 zł/miesiąc. Jeśli w przyszłym roku dostanie podwyżkę (galopująca inflacja spowoduje częstsze i wyższe podwyżki, niż miało to miejsce w poprzednich latach), już nic nie zyska na zmianie, a zacznie tracić.

  • Rodzina 2+2, w której rodzice zarabiają w sumie 6,5 tys. zł brutto, gdy rozliczą się wspólnie, miesięcznie zyskają 328 zł, czyli prawie 4 tys. zł rocznie. Małżeństwo będzie mogło też odliczyć od podatku ulgi na dwójkę dzieci, czyli 2,2 tys. zł.

Autor tego wyliczenia „zapomniał” tylko, że aby skorzystać z odliczenia od podatku, trzeba najpierw ten podatek zapłacić. Przykładowa rodzina po zmianach nie zapłaci podatku (stąd korzyść – 4 tys. zł rocznie), a więc nie odliczy ulgi na dzieci. Podobnie jest z innymi ulgami, np. dość częstą u emerytów ulgą rehabilitacyjną. Praktycznie przestanie istnieć. Będzie to dużym zaskoczeniem dla rodzin, które przyzwyczaiły się już do dodatkowego zastrzyku finansowego przed urlopem, gdy na konto wpływały zwroty z rozliczenia rocznego. Nie ma podatku? Nie ma zwrotu!

Przykłady (osoby prowadzące działalność):

  • Mechanik z dochodem 5 tys. zł, zaoszczędzi ok. 1000 zł rocznie.
  • Krawiec z dochodem 3 tys. zł, zaoszczędzi około 1 300 zł rocznie.
  • Fryzjer z dochodem 4 tys. zł, zaoszczędzi rocznie ok. 2 000 zł rocznie.

Przykłady absurdalne, świadczące o tym, że autor nie wie, o czym pisze.

Po pierwsze, jak można wyliczyć, ile zaoszczędzi przedsiębiorca, gdy nie wiemy:

- na jakich zasadach rozliczał się w tym roku,

- na jakich zasadach będzie się rozliczał w przyszłym roku,

- czy korzystał z jakichś dodatkowych ulg (np. na dzieci)

Po drugie, dochód przedsiębiorcy to nie to samo, co dochód pracownika na etacie. O czym nie wiedzą osoby, które nie mają swojej firmy, a i ustawodawcy często o tym zapominają.

Przedsiębiorca płaci podatki od dochodu należnego, a nie otrzymanego. Z tego dochodu musi jeszcze zapłacić składkę zdrowotną (w tym roku 381,81). Musi opłacić te koszty działalności, które są wyłączone z kosztów podatkowych, ale są związane z firmą i konieczne do jej utrzymania. Musi odłożyć jakieś pieniądze na czas, gdy nie będzie zleceń, a trzeba będzie ponosić koszty stałe. Jednym słowem, dochód podatkowy na poziomie 3 – 5 tys. dla przedsiębiorcy oznacza biedę. Realnie z tych pieniędzy na życie zostanie mu może połowa, a może i nic.

Maksymalny dochód, przy którym można coś zyskać (podkreślam - chwilowo!) na zmianach Polskiego Ładu to 5,5 tysiąca zł. Tymczasem - dochody podatkowe przedsiębiorcy muszą być wyższe niż dochody pracownika etatowego. Jeśli krawiec z przykładu osiąga dochód podatkowy na poziomie 3 tys., powinien zamknąć firmę i poszukać pracy na etacie. Jako pracownik też być może zarobi "tylko" 3 tys., ale całość tych pieniędzy będzie mógł wykorzystać na cele prywatne, a nie na utrzymanie firmy.

Wniosek - jeśli chodzi o przesiębiorców, to na zmianach Polskiego Ładu straci niemal każdy, kto obecnie nie bieduje. 

 

c.d.n.