Mam pytanie...

5 warunków sukcesu nowej firmy

Zacznę od samozatrudnienia, bo ono wymyka się wszystkim niemal moim dalszym rozważaniom. Jeśli chcesz założyć firmę i świadczyć nadal pracę swojemu pracodawcy i tylko jemu, możesz teraz skończyć lekturę tego artykułu. Samozatrudnionego nie dotyczy większość niebezpieczeństw, ale i dobrodziejstw pracy „na swoim”. Nie mniej samozatrudnienie to często pierwszy krok na drodze do samodzielności.


Czas

We własnej firmie slogan "czas to pieniądz" nabiera nowego sensu. Na etapie budowania firmy czasu potrzeba szczególnie dużo, więc gdy jesteś już obarczony masą obowiązków np. rodzinnych i nie możesz z nich zrezygnować ani scedować na inne osoby, porzuć myśl o zakładaniu firmy.
Ale jest jeszcze inny aspekt czasu w kontekście rozpoczynania działalności gospodarczej. Otóż nim podejmiesz decyzję o założeniu firmy, odczekaj. Decyzja jest ważna i nie należy jej podejmować pod wpływem chwilowych emocji. Powinieneś ją dokładnie przemyśleć, przeliczyć i przedyskutować z bliskimi. I poczekać, aż opadnie euforia, którą wznieciła myśl, że już więcej nie będziesz oglądać swojego szefa. Kiedyś wpis do ewidencji działalności gospodarczej (dawne CEIDG) był płatny. Nie były to duże kwoty, ale dość skutecznie studziły chwilowy zapał. Teraz można założyć firmę w CEIDG nie wychodząc z domu i nie płacąc nawet złotówki. Ale skutki tego nieprzemyślanego wpisu mogą być kosztowne. Państwo, by zachęcić swych obywateli do zakładania firmy proponuje coraz to nowe ulgi dla rozpoczynających działalność. Warunkiem skorzystania jest, by była to pierwsza w życiu (lub pierwsza po długiej, z reguły 5-letniej, przerwie) działalność.
Jakieś trzy lata temu spotkałam moją znajomą - Sylwię. Młoda, energiczna dziewczyna była wyraźnie w dobrym nastroju. „Założyłam właśnie swoją firmę” – obwieściła radośnie. Sylwia była dobrą fryzjerką i miała duże szanse na powodzenie. „Super – ucieszyłam się – a gdzie otwierasz salon?” – „Na razie nigdzie - wzruszyła ramionami - na razie będę strzygła po domach, a potem się zobaczy”. Jednak pomysł szybko upadł. Po paru miesiącach Sylwia zlikwidowała działalność poświęcając się przyjemniejszym obowiązkom bycia młodą żoną i matką Kacperka. Spotkałam ją znowu niedawno. Po wymianie uprzejmości zapytałam o zakład fryzjerski, bo słyszałam, że niedawno w tym celu rozbudowali dom.” A, no tak – spochmurniała - lokal jest, mogłabym zaczynać, ale muszę czekać jeszcze dwa lata, bo musiałabym płacić pełne ZUS-y, a na początku, to wiadomo - brakuje pieniędzy. Czekam, aż będę mogła skorzystać z „ulgi na start.”
Niech historia Sylwii będzie przestrogą dla każdego, który myśli sobie „A, co tam! Spróbuję, co mi zależy”.

 

Miejsce

Skoro jest czas, to musi też być miejsce ?. Wiele działalności na początku można prowadzić we własnym domu/mieszkaniu. Niewątpliwą zaletą takiego ulokowania firmy jest uniknięcie kosztów najmu. W Gliwicach ceny niedużego lokalu użytkowego z mediami na ogół mieszczą się w przedziale 30-70 zł/m kw. w zależności od standardu i lokalizacji. Do tego trzeba na początku doliczyć dodatkowy wydatek w wysokości dwumiesięcznego czynszu, na który składa się kaucja i wynagrodzenie pośrednika, bo szukanie lokalu na własną rękę to prawdziwa droga przez mękę. Okazuje się, że samodzielne wynajęcie niewielkiego lokalu nie jest wcale łatwe, o czym przekonałam się osobiście. Trudno znaleźć oferty, które nie byłyby zamieszczone przez biura pośrednictwa. Potem trudno skontaktować się z osobami decyzyjnymi, a jeszcze trudniej umówić się na oglądanie lokalu i doprecyzowanie umowy, by na koniec okazało się, że jest jeszcze cała masa dodatkowych opłat doliczanych do czynszu „drobnym druczkiem”.
Działalność w domu ma też inną pozorną zaletę. Wydaje się, że można przy okazji pracy w firmie dopilnować różnych spraw osobistych. Dzieci do przedszkola podrzucić, psa wyprowadzić, po drodze małe zakupy zrobić, obiad podszykować, pranie nastawić itd. Aż szkoda nie skorzystać, skoro współmałżonek – przedsiębiorca i tak jest w domu. I w ten sposób dochodzimy do głównej wady tego rozwiązania. Prowadzenie firmy to praca na półtorej etatu, nie da się jej połączyć z masą drobnych, ale czasochłonnych prac domowych. Gdy zajmujesz się sprawami firmy, po prostu jesteś w pracy. Nawet gdy tę pracę wykonujesz za ścianą. Muszą o tym pamiętać domownicy, ale i Ty sam, bo różne zajęcia domowe nagle wydają się zaskakująco atrakcyjne jako odskocznia od żmudnych obowiązków firmowych. Jeśli wszyscy nie narzucą sobie w tym względzie reżimu, lepiej jednak poszukać jakiegoś lokalu poza domem.
Drugim mankamentem firmy ulokowanej w domu są obcy ludzie, którzy burzą spokój mieszkańców, czyli Twój i Twojej rodziny. Kontrahenci, klienci, pracownicy, kontrole… Niewiele jest rodzajów działalności, które nie wymagają kontaktu z ludźmi. Jeśli firma nie ma oddzielnego wejścia, wszyscy oni będą przetaczać się o różnych porach przez Twój dom, potykać się w przedpokoju o zabawki Twoich dzieci i wprawiać w zażenowanie współmałżonka wychodzącego z łazienki w samym ręczniku.

 

Finanse

Pieniądze na start to podstawa, gdy ktoś decyduje się założyć firmę. Nie ma działalności (z wyjątkiem samozatrudnienia, ale o tym pisałam powyżej), w której nie trzeba pieniędzy na start. W zależności od rodzaju działalności są to kwoty od kilku tysięcy wzwyż. Przed założeniem firmy koniecznie musisz usiąść spokojnie i wypisać wszystkie wydatki i inwestycje, które trzeba będzie poczynić na początku. Tutaj przydaje się wiedza o branży (o czym dalej), warto też przyjrzeć się, czym dysponuje konkurencja. Robisz listę potrzebnych na starcie usług, sprzętów, towarów i materiałów. Robisz ją przez kilka dni, a nawet tygodni (nie przez godzinę!), dopisując na bieżąco wszystko, co Ci się przypomni. (Pisałam wyżej o roli czasu). Potem możliwie precyzyjnie wyceniasz pozycje z listy. To też wymaga czasu. Sumujesz i dodajesz minimum 10 % na to, co mimo wszystko Ci umknęło. (Idę o zakład, że będą takie wydatki). Etap szacowania kosztu rozpoczęcia działalności możesz pominąć tylko, jeśli po prostu masz bardzo dużo pieniędzy i wiesz, że żaden wydatek nie zrobi na Tobie wrażenia. Wycena mówi nam, jakie fundusze są nam potrzebne na start. Ale to nie wszystko. Musisz się jeszcze z czegoś utrzymywać do czasu, gdy Twoja firma „stanie na finansowe nogi” i zacznie przynosić dochody zamiast strat. Co więcej, ponieważ jest niemal pewne że przez pierwsze miesiące będzie przynosiła tylko straty, trzeba mieć jeszcze z czego dokładać do firmy.
Gdy przychodzi do biura młody przedsiębiorca i zaczyna swoją opowieść o firmie od tego, że na jej otwarcie zapożyczył się w banku, u szwagra i sąsiadki teściowej, wiem, że skończy się to źle. Jest naprawdę niewiele branż, które już po kilku miesiącach mają szansę przynosić wymierne i pewne zyski.
Długi, ale bardzo fajny artykuł o finansowaniu nowej firmy znajdziecie na blogu Michała Szafrańskiego

https://jakoszczedzacpieniadze.pl/skad-wziac-pieniadze-na-rozwoj-firmy-startupu”.

Zachęcam, bo jest tam dużo ważnych zaleceń odnośnie finansowego przygotowania do otwarcia firmy.
Wiele słyszy się o dotacjach państwowych i unijnych dla nowych firm. Jeśli jesteś osobą bezrobotną, po spełnieniu dodatkowych warunków masz szansę na 20 tys. bezzwrotnej dotacji z urzędu pracy. Wszystkie możliwości pozyskania środków na własne przedsięwzięcie znajdziesz w tym artykule:

https://mojafirma.infor.pl/mala-firma/fundusze-unijne/2768839,2,Dotacje-unijne-na-zalozenie-firmy-2019.html

ale od razu studzę nadzieje – dotyczą one bardzo wąskiej grupy początkujących przedsiębiorców. Jednym słowem – trzeba liczyć na siebie.

 

Rodzina

Jak wynika z poprzednich punktów raczkująca firma wymaga pieniędzy i czasu. Przed założeniem firmy musisz o tym porozmawiać ze swoimi bliskimi i uzyskać ich zgodę na taką rodzinną rewolucję. Musisz im też jasno przedstawić sytuację – sukces wymaga czasu. W przeciwnym wypadku będziesz ciągle rozdarty między obowiązkami wobec rodziny a problemami firmy. A oczekiwanie bliskich, że biznes po kilku miesiącach zacznie przynosić duże zyski może doprowadzić w krótkim czasie do katastrofy, o czym napiszę szerzej w kolejnych artykułach.

 

Znajomość branży

Znajomi pytają mnie często „Otworzyłbym firmę, ale nie wiem, w co warto inwestować. Jaka branża się teraz opłaca?”. Odpowiadam – zakładaj firmę w branży, na której się znasz.
Moja znajoma – Iwona, wiele lat temu (wtedy, gdy biura rachunkowe były jeszcze nieliczne i bardziej dochodowe) postanowiła założyć w małym miasteczku prężne biuro rachunkowe. Nie znała się na tym, z wykształcenia była bibliotekarką, ale słyszała, że biuro rachunkowe to dobry interes. Założyła spółkę z o.o. i zatrudniła 3 księgowe z licencją MF (wtedy takie przepisy obowiązywały). Wszystko działało bez zarzutu do momentu, gdy jedna księgowa poszła na wielomiesięczne chorobowe. Iwona nie mogła jej sama zastąpić, bo nie miała potrzebnej wiedzy, nie mogła też znaleźć innej dobrej księgowej w zastępstwie, ostatecznie dociążone obowiązkami pozostałe księgowe złożyły wypowiedzenia. Iwona zlikwidowała biuro. Na marginesie dodam, że pracownice Iwony po krótkim czasie założyły spółkę cywilną i otworzyły własne biuro, które prawdopodobnie działa do dziś.
To dość częsty scenariusz. Przedsiębiorca, który działa w obcej sobie branży musi w 100% polegać na pracownikach, ich kompetencji i lojalności. Jeśli już ktoś decyduje się prowadzić działalność, na której się nie zna, musi rozwijać się wraz z firmą i po prostu uzupełnić wiedzę.